poniedziałek, 17 lipca 2017

Gdy na głowie gniazdo, lecz jaskółek brak


Lato to stosunkowo trudny okres dla naszych włosów, tak samo jak zima. Wysuszenie włosów, to zasługa słońca, a jeśli już nasze włosy wyschną na przysłowiowy wiór naszym największym zmartwieniem jest puszące się gniazdo na głowie. Suche włosy wymagają wygładzenia, ale najczęściej sięgając po urządzenia do stylizacji pogarszamy ich stan, i zamiast cieszyć się gładkimi lśniącymi włosami ukrywamy je wiążąc je w kucyk lub koczek, który totalnie przypomina już  kokonowate ptasie gniazdo. Jeśli ciekawi was jak ja ratuję się w słoneczne dni, zapoznajcie się z dalszym ciągiem postu.


1) Należę do osób które stronią od fryzjerskich nożyczek, jednak raz do roku można podciąć końcówki o to pół cm. Właśnie latem decyduję się na pozbycie tych paru milimetrów włosów. Więc jeśli zapuszczacie włosy i z dystansem podchodzicie do obcinania siana zdecydowanie się na ten krok latem jest jak najbardziej na miejscu.



2) Jeśli jednak postanowicie olać ten krok, a wasze końcówki włosów są jeszcze w miarę ludzkim stanie, zabezpieczanie ich przed utratą wilgoci po każdym myciu i w trakcie dnia na bank wam nie zaszkodzi, a przy okazji wygładzi włosy nadając im blask. Olejek za grosze prosto z Rossmanna zaskoczył nie tylko mnie, moja znajoma fryzjerka była w szoku, że drogeryjny kosmetyk za nie całą dychę robi tak wiele. W ten sposób zabezpieczone włosy nie boją się prostownicy, która już totalnie wygładzi nasze futerko.

3) Jeśli w upały nosicie warkocz nie bójcie się nanieść olej na cały dzień od połowy długości włosów, zaplecione włosy pokryte olejem nie będą wyglądały na tłuste, zwłaszcza jeśli u nasady będą puszyste, cały dzień z nawilżeniem na włosach to same bonusy w kieszeni. Latem gdy jest gorąco skóra głowy się poci, a włosy nie wyglądają za świeżo, dlatego częściej myjecie włosy, co niekorzystnie wpływa na nasze końcówki. A nawet jeśli zdecydujecie się na codzienne mycie, nawilżone olejem włosy schowane w sprytnych warkoczach przy myciu nie stracą na urodzie.


4) Maska idealna, polecana również przez fryzjerów to Pro-Tox Kallosa, keratyna, kwas hialuronowy, kolagen- mieszanka wybuchowa osiągająca ekspresowe wyniki na mega wysuszonych włosach. Dwa razy w tygodniu zaserwuj swoim włosom nawilżający kompres- nanieś na wilgotne włosy sporo maski, udekoruj swoją głowę czapeczką z reklamówki i zawiń całość ciepłym ręcznikiem. Ogólnie efekty jakie daje ta maska zaskakują, zwłaszcza biorąc pod uwagę cenę tego produktu.


5) Skoro dbamy o końcówki warto pomyśleć o stymulowaniu skóry głowy do wzrostu i regeneracji. Radical- Odżywka wzmacniająco regenerująca do włosów osłabionych i wypadających, bogata w ekstrakty z skrzypu polnego, prowitaminę b5, proteiny jedwabiu  inulinę z cykori aplikujemy na włosy u nasady po myciu. Nie obciąża ani nie przyspiesza przetłuszczania co z pewnością was ucieszy, z resztą tak samo jak wysyp baby hair.

6) Jak już prostować to z głową, jeśli chcecie w taki sposób wygładzić włoski dobierzcie urządzenie do potrzeb, dla oklapciuchów u nasady najlepiej sprawdzą się szczotki do prostowania, łatwo uniesiecie włosy u nasady - prostujcie na niższej temperaturze. Moja szczotka pochodzi z Lidla- aj w końcu każda z nas przy takich eksperymentach szuka tanich zabawek- i jeśli znów pojawią się w Lidlu śmiało bierzcie. Jeśli nie macie problemów z objętością koniecznie wybierajcie prostownice z regulacją temperatury. Im niższa przy stylizacji tym zdrowszy włos.

7) I na koniec fajny domowy sposób- tonik miodowy do włosów. Stołowa łyżka miodu plus szklanka wody. Wszystko umieść w butelce z atomizerem wstrząśnij aż do zmieszania i potraktuj mieszanką włosy od połowy długości do końców. Patent daje radę, a kosztuje praktycznie nic. Włosy są sztywniejsze, połyskujące i nawilżone.



8) Jeśli już o stylizacji włosów mowa polecę wam jedyną piankę która nie obciąża włosów. Dosłownie wszystkie pianki do włosów przyspieszają w moim przypadku przetłuszczanie się włosów. Irytujące prawda? Nie dość, że są cienkie i wiotkie, nie podatne na stylizację to jeszcze kosmetyki które powinny ułatwić oswajanie moich włosów przyspieszają przetłuszczanie, a co za tym idzie wymuszają częstsze mycie, co prowadzi do przesuszenia... i tak w kółko...

Mam nadzieję, że te sposoby przyczynią się do poprawy kondycji waszych włosów, przypominam, że moje są farbowane u nasady i rozjaśniane na końcach, więc należą do wymagających.
Dajcie znać w jaki sposób wy pielęgnujecie aktualnie swoje kudełki, chętnie poznam wasze patenty.



5 komentarzy:

  1. Oh, mój ulubiony Kallos :) Zaciekawił mnie olejek Isana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. serio warto wydać tych parę groszy na ten olejek, cudownie wygładza włosy. ja stosuję go po myciu na mokre- łatwiej się roszczesują i po stylizacji

      Usuń
  2. hehe, miałam tego kallosa ale nie protox tylko detox. czy botox już sama nie wiem. Mój chłopak moją ulubioną fryzurę- koczka nazywa gniazdem :p

    OdpowiedzUsuń
  3. haha mój bobkiem:D też ciągle chodzę z koczkiem nie lubię włosów dotykających twarzy

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo lubię kosmetyki z Isany, jak na taką cenę to według mnie są najlepsze.

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za zainteresowanie naszym blogiem.
Każdy komentarz jest dla nas niezmiernie ważny
i napędzający do dalszego prowadzenia bloga.
Pozdrawiamy i zapraszamy ponownie.
Klaudia i Aga

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...